Janusz Józefowicz za kierownicą
| [ dodaj swój komentarz ] [ komentarze (1) ] |
Najseksowniejszy polski reżyser teatralny i bandyta z „Poranku Kojota” czyli…Kiedy pierwszy raz usiadł Pan za kierownicą samochodu?
Kiedy miałem swoje pierwsze auto, chyba w wieku 21 lat. To był oczywiście mały Fiat. Na początku nie byłem orłem kierownicy, ale z czasem... to się zmieniło, a teraz...
A teraz?
Teraz to już jest bardzo dobrze! Samochód jest dla mnie… Miejscem krótkiego wypoczynku między jedną pracą a drugą, miejscem... zebrania myśli w tym zwariowanym świecie, w którym żyję.
Pierwsza myśl, jaka nasuwa się Panu, kiedy widzi Pan korek...
Czasami się nawet cieszę..., że dzięki niemu będę mógł dłużej pomyśleć, odpocząć. A jak się spieszę, to denerwuje mnie, jak każdego.
Najpiękniejsze wspomnienie związane z samochodem?
Najprzyjemniejsze doznania związane są z jazdą samochodami typu cabrio. Mogę wtedy popatrzeć w niebo, głęboko odetchnąć, poczuć się wolnym człowiekiem na planecie Ziemia.
Czego słucha Pan podczas jazdy?
Niczego nie słucham. Pracuję w hałasie, więc podczas jazdy cenię sobie ciszę. Czasami radia
informacyjnego, ale sporadycznie.
Brawura to dla mnie...
Brak umiejętności przewidywania. Można jeździć szybko, zdecydowanie, ale brawura to jest
dla mnie brak wyobraźni.
Jak widzę kobietę za kierownicą, to?
Minęły już bezpowrotnie czasy, kiedy kobieta za kierownicą, była czymś zabawnym czy niebezpiecznym. Teraz kobiety świetnie jeżdżą. Lubię popatrzeć na kobiety, ładne kobiety w ładnych autach. Chyba jak każdy kierowca...
Jaki jest Pana wypróbowany sposób, żeby uniknąć mandatu?
Role honorowych bandytów w filmach Olafa Lubaszenki sprawiły, że rzeczywiście rzadko płacę mandaty. Raczej jestem tylko pouczany. Może tęsknota policji drogowej za honorowymi
bandytami sprawia, że czasami udaje mi się uniknąć mandatu.
A może to fikcja myli się na tyle z rzeczywistością, że policja woli nie zatrzymywać takiego
„bandyty”?
Może... Kiedyś pewien policjant powiedział do mnie: „Krzysztof Jarzyna ze Szczecina”. Nie wiedziałem na ile jest to żart, ale niczego nie prostowałem... Chyba faktycznie czasami zacierają się granice między fikcją a rzeczywistością.
Rzecz, którą zawsze mam w samochodzie...
Nie ma czegoś takiego. A nie, przepraszam, mam – ciemne okulary!
Nie wyobrażam sobie długiej trasy bez...
Sama jazda w trasie już jest przyjemnością. To mi wystarcza. Lubię zmieniające się krajobrazy, ten moment zawieszenia między jednym miejscem a drugim. Lubię jeździć, więc nic mi nie jest potrzebne więcej do szczęścia, chyba że więcej czasu.
W czasie jazdy nie lubię...
Nie lubię, nie, nienawidzę jak ktoś położy mi np. butelkę w samochodzie, a później lata mi przy hamowaniu w tę i z powrotem. Naszych, polskich dróg też nie lubię...
Gdybym nie miał samochodu...
To pewnie miałbym kierowcę z samochodem. Muszę się szybko przemieszczać. Fakt, że jestem osobą publiczna sprawia, że wzbudzam niezdrowe zainteresowanie, dlatego nie korzystam z komunikacji miejskiej.
Czy jest Pan wierny jednej marce?
Nie. Jeździłem bardzo różnymi markami. Zaczynałem od Fiata, później jeździłem Nissanem, autami amerykańskimi, Mercedesem, Fordem, naprawdę bardzo różnymi. Nie ukrywam, że wygląd zewnętrzny auta jest dla mnie ważny.
Teraz jeździ Pan Renault Laguna Grand Tour, dlaczego akurat ten samochód?
Jestem ambasadorem nowego auta tej marki. Naprawdę bardzo wygodny, dynamiczny i zwrotny samochód.
Czym kieruje się Pan przy wyborze samochodu?
Intuicją.
A czym w tej samej sytuacji kierują się kobiety?
Często widzi się kobiety w dużych autach więc pewnie poczuciem bezpieczeństwa. To już chyba tak jest, że małe istotki lubią jeździć dużymi samochodami.
Wierzy Pan w stereotyp, że kobieta kieruje się przede wszystkim kolorem? Czerwone auto jako znak rozpoznawczy kobiety?
Nie. Mnóstwo kobiet prowadzi auta, a koloru czerwonego jednak nie widać tak bardzo na drogach... Wydaje mi się, że jednak bezpieczeństwo czy marka odgrywają większą rolę niż kolor.
Nigdy nie powinien dostać prawa jazdy...
Każdy powinien dostać. Inna sprawa czy zdoła je utrzymać, ale szansę powinien dostać każdy.
Co w Panu jako kierowcy budzi największe obawy?
We mnie?
Tak.
Ale ja bardzo dobrze jeżdżę! Niczego się nie boję! Bywa, że jestem bardzo zmęczony, wtedy czas reakcji się zmienia i to, bywa niebezpieczne.
Jak czuje się Pan w roli pasażera?
Zależy z kim jadę, ale generalnie nie lubię być pasażerem. Musi być świetny kierowca, do którego mam absolutne zaufanie. Staram się jednak sam prowadzić.
Jeśli długa trasa, to samemu czy w towarzystwie?
Lubię samotne podróże, jest to dla mnie czas na przemyślenia. Cenię ten rodzaj spokoju. Wolę jeździć sam, kiedy cały świat i wszystkie sprawy zostawiam na zewnątrz
Kodeks drogowy jest po to, żeby...
Ułatwić życie kierowcom. Jest dużo rzeczy kompletnie nie przemyślanych.
Jakie na przykład?
Ograniczenia prędkości do 30 km na godzinę, gdzie jest trzypasmowa droga. Nakaz zapinania pasów jest naruszeniem mojej wolności osobistej (to tak, jakby nie można wchodzić do wody bez koła ratunkowego).
Jestem kierowcą...
Niestety trochę szalonym...
Tylko troszeczkę...





